Dzień Sądu

Premiera Dnia Sądu

Trzeciego marca o godzinie 20.00 liczna widownia przybyła do kościoła Matki Bożej Bolesnej, by wraz z aktorami Grupy Teatralnej „Czwarta Ściana” przeżyć dramat, jaki miał rozegrać się w nietypowej przestrzeni scenicznej.
Dzień Sądu
W murach świątyni rudy mrok wreszcie się rozproszył i słońce wyłoniło się z oparów, nalane czerwienią, jakby złe oczy zawstydzone. Siejąca mrok chmura zasunęła się za Górę Oliwną, pozostawiając po sobie w powietrzu zapach, jaki bywa po rozdzieranej piorunami burzy. Znamy to uczucie. Zdaje się nam, że coś się koło nas stało, lecz my ciągle jeszcze nie wiemy, co to było...
 
Piłat wstał i podszedł do balustrady tarasu, którym atrium otwiera się na stronę miasta. Widać stamtąd było Golgotę: czarne pod blask słońca wzniesienie, a na jego szczycie sylwetka krzyża i stojących u jego stóp ludzi. To najbardziej przejmująca scena spektaklu. Można było poczuć, jak serce staje i zamiera. Są słowa, które tylko znikający umieją wyrzec...w tym przejmującym momencie, w ciszy świątyni przychodziły na myśl Jego słowa. Nauczał, że wszystko jest niczym, a miłosierdzie – wszystkim. On dla tej prawdy umarł. Nie uciekł przed najbardziej przerażającą ze śmierci, jakby chcąc pokazać, że to miłosierdzie, o którym tyle mówił, jest także w ohydzie konania na krzyżu.
 
Postać Poncjusza Piłata w Kościele Zachodnim – w przeciwieństwie do Kościoła Wschodu – zawsze była postrzegana negatywnie, ale zarazem nie doczekała się chyba jakiejś głębszej analizy. Tymczasem jest to być może jeden z bardziej aktualnych bohaterów wydarzeń Męki Pańskiej. Analizując postać Piłata, dotykamy najistotniejszych pokładów władzy i polityki. Dramatyczne myśli kotłowały się w jego głowie. Gdyby im był odmówił zaczęłyby się zaraz awantury, napady. Nie był okrutnikiem, choć słyszał, że Żydzi mają go za takiego. Starał się w postępowaniu być w zgodzie z filozofią umiaru. Ale gdzie tu miejsce na filozofię, kiedy naokoło sami szaleńcy? Jednego szalonego można zamknąć w izbie bez okien. Ale co robić, kiedy zwariuje cały naród? Trzeba jego wariactwo znosić.

Dramat Jerzego Zawieyskiego „Dzień Sądu” powstał w 1944 roku. W kilku obrazach relacjonuje mękę Jezusa. Utwór otrzymał pierwszą nagrodę w konkursie konspiracyjnych organizacji: Tajnej Rady Teatralnej oraz Biura Informacji i Propagandy Delegatury Rządu. Nie miał profesjonalnej premiery. Bywał wystawiany w amatorskich teatrach studenckich, szkolnych i seminaryjnych. Obecnie możemy go zobaczyć po raz kolejny w wykonaniu Grupy Teatralnej „Czwarta Ściana”. Spektakl przygotował tym razem z udziałem dorosłych i młodzieży znany ze swej teatralnej pasji  ks. Mirosław Wądrzyk, który wcielił się tym razem w rolę Kajfasza. W przedsięwzięcie zaangażowało się około 50 osób, z czego ponad 30 zagrało w przedstawieniu.

Scenografia w widowisku jest bardzo bogata. Do tego stroje z epoki: płótna, wzory, żołnierze rzymscy w pełnym uzbrojeniu, w ciężkich, stalowych zbrojach i hełmach. Nietuzinkowa forma w jakiej zostali przedstawieni żebracy i biedota, która została przykryta jednolitą tkaniną – szarym całunem żałobnym – przywodzi na myśl brud i szarość. Historyczną stylistykę bohaterów dramatu przełamuje współczesny ubiór tłumu. Czarne kaptury na głowach ludzi współczesnych przywodzą na myśl kaptur kata… Ukrzyżuj go! Prawie wydało mi się, że i ja zawołałem: Ukrzyżuj Go! Niech się to skończy! Ukrzyżuj Go! –wołano przede mną i za mną… Widzowie siedzieli w ciszy i napięciu. Z głębi dziedzińca dolatywały pokrzykiwania żołnierzy i ich śmiechy. Zdawało się także, że słychać klaskanie strasznych rzymskich batów…
 
W spektaklu zastosowano niezwykłą grę świateł. Tak naprawdę to właśnie światło, jego wielowarstwowość, wprowadziło w umysł widza chaos – wywołało nieświadome halucynacje, dzięki którym widz mógł poczuć się jak uczestnik wydarzeń, rozgrywających się na scenie. To światło umożliwiło grę cieni, budujących tło dla akcji.
 
Jest cicho, a w tej dzwoniącej ciszy zdaje się, że słychać stąpanie. Ból trwa. Zdaje się jeszcze rosnąć. Co to jest śmierć? Człowiek, który umiera, widzi podobno w jednym mgnieniu oka całe swoje życie. I ja je widzę…, i Jego krzyż…
Klik
Ten serwis, podobnie jak większość stron internetowych wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. | Polityka cookies